wtorek, 25 marca 2014

♥ Rozdział 1 ♥ ! Najgorsze Wspomnienia Zawsze Powracają !

 Minęło już sporo czasu od śmierci moich rodziców... A ja ? A ja jak co dzień przed snem , powracam do tego jednego z najgorszych dni w całym moim życiu. Kiedy tracąc rodziców najważniejsze dwie osoby w moim sercu, myślałam że straciłam również jedną z najważniejszych mi osób... Moją małą kochaną siostrzyczkę Amy. Niby się już z tym pogodziłam i nie męczy mnie to już tak jak miesiąc temu... to wciąż to rozpamiętuje , mimo że Lou powtarza wciąż " Nie warto do tego wracać , teraz jest już coraz lepiej." To ja be zmiennie , czuje jakby  to było zaledwie wczoraj...

                                                          * RETROSPEKCJA *

 Śpiewałam wyznaczoną piosenkę przez Jury... Byłam pewna że rodzice mnie oglądają podczas lotu , tak jak obiecali. Dawałam z siebie wszystko po ukończeniu wsiadłam w pierwszą lepszą taksówkę... Odjeżdżając z pod studia X-faktora byłam pod wpływem tylu wspaniałych emocji. Towarzyszących mi od samiutkiego rana. Dzisiaj wracają moi rodzice , to nie samowite jak bardzo się za nimi stęskniłam w przeciągu tych ostatnich 4 dni. Nie wspominając o mojej kruszynce  Amy , jest wspaniałą siostrzyczką ... ona wręcz szaleje z radości  zarażając wszystkich do o koła swoją pozytywną energią. Dojechałam na miejsce w góra pół godziny . Skierowałam się w stronę swojego , jak na razie pustego królestwa. "Jak na razie"  mówię tak bo za kilka godzin mają być rodzice a dwa domy dalej u zaufanej sąsiadki czeka na mnie moja mała kruszynka Amy to moja siostrzyczka nie mogłam jej samej zostawić w domu więc poprosiłam ją o pomoc w opiece nad małą chciałam się skierować w stronę  wymienionej wcześniej sąsiadki po Amy. Ale  daleka już ujrzałam sylwetkę swojego kochanego kuzynka , którego pojawienie się , nie co mnie zdziwiło a za razem bardzo ucieszyło. Podeszłam bliżej , nie zdążyłam się z nim przywitać bo zaraz rzucił mi szię w ramiona . Mocno tuląc do swojej klatki piersiowej . To raczej nie wróżyło nic dobrego . Zaraz , czy on ... płacze ? Moja dezorientacja obecną sytuacją , to raczej za mało powiedziane . Po chwili odsunęłam go lekko od siebie ocierając przy tym jego wciąż , spływające łzy po obu zaczerwienionych od chłodu policzkach ...

 - Stało się coś ?

Szepnęłam najczulej jak tylko to możliwe , pocierając lekko kciukami jego zimne policzki.

 - ta`tak

załkał pociągając nosem . Nie poznawałam go w takim stanie , owszem zawsze bywały takie dni w których był smutny , zresztą jak u wszystkich , ale nigdy aż taak... Powoli zaczynałam się czuć coraz bardziej przerażona , tą obecną sytuacją.

 - Louis ... powiesz mi kuzynku ?

Szepnęłam zabierając dłonie z jego polików.
     
 - Przy' przykro mi , nawet nie 'nie wiesz , ja 'jak bardzo.

Po tych słowach spojrzałam na niego zdezorientowanym wzrokiem nie wiedziałam co mu się stało ...

 - Lou.. - wyszeptałam złączając nasze dłonie , spojrzał na mnie wzrokiem pełnym bólu i smutku ciężko było patrzeć na niego w takim stanie . Po czym  z powrotem spuścił wzrok wpatrując się w swoje buty. Postanowiłam zadziałać ...

 - Nie rozumiem słoneczko... nie rozumiem czemu płaczesz.

 - Ja...

Nie dokończył po prostu znów się do mnie przytulił , miałam ochotę i ja się rozpłakać tak cholernie mnie to bolało. Jest moim kochanym kuzynkiem. Co tu dużo mówić , jego stan był w tym momencie krytyczny. Czułam jak się do mnie przytula , szlochając w zagłębieniu mojej szyi. Bałam się , że jak się dowiem z jakiego powodu jest w rozsypce... Sama nie będę w lepszym stanie , a z tego co wiem ja nie jestem jedną z tych "Twardych" ludzi którzy pozbierają się w przeciągu kilku dni. To już w tym momencie nie był mój Lou... Ten szalony , nie przewidywalny , wiecznie uśmiechnięty creyzolek. To nie był mój kuzyn... Nie w tym wcieleniu. Odsunęłam go leciutko od siebie złączając ponownie nasze dłonie , patrzył na mnie tymi swoimi ślicznymi oczkami , mimo tych wszystkich łez które wylewał ... Uśmiechnęłam się do niego leciutko bawiąc się jego palcami , wiem trochę to śmieszne , ale miałam już ten nawyk. Chciałam coś powiedzieć ale zwróciłam uwagę na gazetę , z wielkim nadrukiem wystającą ze skrzynki pocztowej.  Była za głową Louis'a , wychyliłam się na bok zerkając na nią. ( czysta ciekawość ) Na samej górze gazety , wielkimi czerwonymi literami było napisane                                  " NIE WYJAŚNIONA KATASTROFA LOTNICZA " z przerażeniem w oczach puściłam ręce kuzyna . Na co się zdziwił , spojrzał na mnie , po czym, przeniósł wzrok na gazetę w którą od chwili się wpatrywałam ... Po przeczytaniu nagłówka , spuścił głowę a po jego polikach spłynęła kolejna porcja łez. Widząc jego reakcje o drazu pobladłam,  zrobiło mi się słabo na myśl kto mógł być właśnie w tym... do oczu o drazu nabrała się nie zliczona ilość nie      proszonych małych kryształków które za wszelką cenę chciałam powstrzymać... Co wtedy poczułam ? miliony sztyletów wbijających się w moje serce... Rodzice , Oni... Oni są w samolocie ... nie czekałam dłużej musiałam się upewnić.

 - L' louis

Szepnęłam biorąc gazetę zza jego głowy drżącymi rękoma. Z coraz większym przerażeniem i jak już wcześniej wspomniałam , łzami w oczach. Nerwowo przeglądałam strony , w poszukiwaniu jakiś głębszych informacji na temat tej " Katastrofy ". Gdy już znalazłam listę URATOWANYCH I... sami wiecie , usłyszałam szept Louisa.


 - T' tak mi przykro , two' twoi...

 - Proszę... - Szepnęłam przerywając mu - nie kończ...

Wymawiając ostatnie słowo poczułam już spływającą , swobodnie łze po moim prawym policzku. Już nic nie powiedział po prostu się we mnie wtulił ... Właśnie tego teraz potrzebowałam.

 - Moi rodzice Louis...-szlochałam wtulona w kuzyna- moi rodzice...

Ledwo szepnęłam opadając na ziemie z gazetą w dłoni.

 - Skarbie...-wyszeptał- tak mi przykro...tak bardzo mi przykro...wiem co teraz czujesz , rozumiem cie... poradzisz sobie.

Mówił już o wiele spokojniej tak właśnie myślałam ... On już się pozbierał ... Ale kto pozbiera mnie... Spojrzałam na niego unosząc głowę do góry. W ręku wciąż ściskając gazetę. Byłam z Louis'em bardzo blisko jestem szczęściarą mając takiego kuzyna jak wcześniej zauważyliście zwracamy się do siebie zdrobniale jak Słoneczko , skarbie itp.. Może nie powinno tak być bo jesteśmy kuzynostwem ale za to jakim bliskim...zawsze był obok gdy tego potrzebowałam zawsze... odkąd pamiętam spędzaliśmy każdą wolna chwile ze sobą razem chodziliśmy do sql, razem odkrywaliśmy wiele nowych rzeczy, i razem przeżyliśmy swoją pierwszą miłość ja pocieszałam go gdy miał kłopoty z dziewczyną a on pocieszał mnie gdy miałam kłopoty z chłopakiem .:) Później jednak się rozstaliśmy ciocia znalazła nową prace przez którą musieli się wyprowadzić na drugi koniec miasta mimo tego że nie widywaliśmy się codziennie kontakt został taki sam z czasem nawet lepszy.. a teraz po śmierci rodziców w co trudno mi uwierzyć.. i nawet nie chce dopuścić tej myśli do głowy chce być jeszcze bliżej niego.. Potrzebuje czułości i opieki a Lou zawsze mi to zapewniał jest moim skarbem. Jak i Amy mojej siostrzyczki też kocha swojego kuzynaa... Patrząc na niego widziałam w tych pięknych niebieskich oczętach tyle bólu. Ale też współczucia i troski. Po chwili przenosząc wzrok na imiona moich rodziców wypisane w rubryce " ZGINELI " . Czekałam na kogoś z ukrytej kamery ... Na kogoś , kto wyskoczy z ukrycia , krzycząc głupie " Mamy cie !" lub coś w tym stylu liczyłam na to że przede mną  staną rodzice cali i zdrowi ... Jednak nadzieja matką głupich.

 - Clarii...Wiesz że muszę to powiedzieć , nie chce cie krzywdzić , wiem jak ci ciężko...Ale przed tym nie da się uciec jak nie o demie , usłyszysz to od kogoś innego... Usłyszysz że twoi rodzice nie żyją...

No i stało się , usłyszałam to czego tak bardzo się bałam... To! przed czym tak bardzo chciała bym się obronić. Gdybym wiedziała... Gdybym po prostu wiedziała o tym cholernym wypadku. Nigdy by tam nie wsiedli , Nigdy nie znaleźli by się w tym  zasranym samolocie , w tej cholernej maszynie ... Jednak kto by to przewidział życie jest pełne "Niespodzianek " tylko czemu akurat los musiał mi sprawić taką niespodziankę ? Już wiem ! może dla tego że życie to nie jest jakiś zasrany koncert życzeń ! Louis już nic nie mówił ... po wypowiedzianych słowach z przed kilku sekund , z nów się rozpłakał podnosząc mnie z wilgotnej ziemi. Nie to nie może być tak ! to wszystko nie powinno się zdarzyć ...

 - Nie ! - krzyknęłam - to nie możliwe , to nie prawda ...

Łkałam co chwila zanosząc się w wypowiedzi.

 - Słyszysz ! to nie prawda !!

Krzyczałam rwąc gazetę w najmniejsze kawałeczki. Nie obchodziła mnie ilość ludzi patrzących jak na jakąś cholerną scenkę filmową . Nie dopuszczałam do myśli tego co stało się tak nagle i co najgorsze nie odwracalnie...

 - Nie zostawili nas samych , nie opuścili by nas ...

Stałam roztrzęsiona wdychając głęboko powietrze , którego tak mi teraz brakowało stałam ... i patrzyłam na resztki po podartej gazecie. Nie mogłam pojąć co się właściwie ze mną działo , przecież dla mnie wszystko było możliwe , wszystko...

 - Myszko... usłyszałam głos kuzyna . Zawsze tak mówił próbując mnie pocieszyć jednak , ja wiem że tym razem tak łatwo nie będzie. Spojrzałam na niego objął rękoma moje policzki gładząc leciutko kciukami. To była od zawsze moja metoda pocieszania , jak widać teraz także Louisa ... Patrzyłam na niego z wielkim bólem w oczach a poliki miałam już tak wilgotne od co chwila nowej spływającej łzy... On stracił Ciocie i Wujka rozumiem że też mu ciężko , najgorsze jest to że to byli moi rodzice ...

 - Ćsii - wyszeptał ocierając mi łzy - Już dobrze , przejdziemy przez to razem nie zostawię cie , słyszysz nie zostawię...

Ostatnie słowa wypowiedział głosem przepełnionym cierpieniem. Jednak czułości w nim nie zabrakło... i to właśnie był ten mój kochany kuzynek. Troskliwy , w każdej nawet najgorszej sytuacji. Zaraz a gdzie ?...

 - Amy !

Krzyknęłam kierując się w stronę domu sąsiadki , z którą została pod moją nie obecność.

 - Nie ma jej ...

Szepnął Lou ledwo słyszalnie zatrzymując mnie za nadgarstek. Tego było za dużo ... rozpłakałam sie już na dobre
 
 - C' co ?

Zachlipałam , nie wytrzymując już tego piekielnego dnia. I pomyśleć że zaledwie godzinę temu skakałam z radości ten dzień który miał być najszczęśliwszym dniem ,stał sie najgorszym z koszmarów. Przeczesałam nerwowo włosy patrząc na Louisa za równo po moich jak i po jego polikach leciały słone łzy . To są jakieś żarty pomyślałam ... i tak też zwróciłam sie do Louisa

 - Kiepski żart kuzynie !

Warknęłam wyrywając się z jego uścisku , w poprzednio wybranym kierunku. Zwyczajnie bym go tak nie potraktowała , nigdy bym tego nie zrobiła . Ale miałam już tego serdecznie dość , to wydarzenie strasznie źle na mnie wpłynęło przez to bałam się że skrzywdzę najbliższe mi osoby , mówiąc coś co nie powinno mieć miejsca. Gdzieś w głębi wciąż mam szczerą nadzieje że to po prostu jakaś denna gra. W której nie miałam zamiaru uczestniczyć. Miałam nadzieje na to... że rodzice wrócą , muszą wrócić rozmawiałam z mamą zaledwie kilka godzin temu. Obiecali... w domu mieli być wieczorem a jest dopiero 15:00. Jestem pewna że jeszcze wrócą... nie wierze w to że już nigdy ich nie zobaczę. Nie wierze, że już nigdy nie będę mogla się do nich przytulić... Mówiąc jak bardzo ich kocham , po prostu nie wierze... ich straciłam... Błagam nie mogę też stracić Amy. Spojrzałam na kuzyna ostatni raz, przenosząc wzrok na jego dłoń powstrzymującą mój nadgarstek , po czym szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu sąsiadki.

 - Mówię poważnie Clar...- Zagrodził mi drogę ocierając swoje łzy , wciąż spływające po obu polikach - Chciałbym żeby to był żart...

 Ostatnie słowo mruknął pod nosem , jednak dużo mnie to nie obeszło musiałam tam iść dowiedzieć sie co z moją księżniczką. Obiecałam rodzicom że dam rade sie nią zająć i dotrzymam słowa ... Zwłaszcza teraz nie zawiodę ich tak bardzo ich kocham i nie zawiodę... pchnęłam Louisa w bok szepcząc krótkie przepraszam . I już miałam pukać do drzwi , gdy na zewnątrz zobaczyłam panią Mc'Calister (czyt.Mak Kalister) Od razu podeszłam bliżej pytając o swoją ślicznotkę.

 - Gdzie Amy ?

Szepnęłam cała roztrzęsiona widząc jej podkrążone i napuchnięte oczy. Jak mi się wydaje od płaczu...? Nie uzyskałam chcianej odpowiedzi na dane pytanie . Stałam tak na przeciwko miłej staruszki jeszcze z dobre 5 minut. Za sobą , słyszałam tylko cichy szept Louisa powtarzającego " tylko spokojnie". Fakt , byłam już bliska wybuchu to za dużo , nawet jak dla mnie , jednak wciąż trzymałam nerwy na wodzy , to w sobie lubiłam zawsze i wszędzie w jakiej kol wiek sytuacji potrafiłam być Oazą Spokoju... Ponowiłam zadane pytanie. Zaciskając usta w wąską linie.

 - Kochanie...

Szepnęła łamiącym sie głosem , a jej oczy zaczęły pobłyskiwać w świetle od zgromadzonej ilość łez.

 - Co Kochanie ?!

Podniosłam głos jednocześnie puszczając w nie pamięć moją oazę spokoju ... Czy aż tak ciężko odpowiedzieć na jedno głupie pytanie... ? zapytałam sie w myśli

 - Nie ma jej

Wyszeptała robiąc krok do przodu w kierunku mojej osoby. Po tym jak zauważyłam samotną łzę , spływającą po purpurowym policzku pani Calister... Jak na zawołanie w mojej głowie pojawiło sie mnóstwo czarnych , najczarniejszych scenariuszy , szczególnie po wiadomości dotyczącej moich rodziców moja psychika nie jest w 100 % normalna nie myślę trzeźwo to za wiele.

 - Ja' jak to nie ma jej ?!, miała ją pani pilnować , prosiłam ... tak bardzo prosiłam... nie było mnie zaledwie 2 godziny.                   
Po wypowiedzianych prze zemnie słowach , wszystkie gromadzące sie na nowo kropelki w moich , jak i za równo pani Calister oczach  tak po prostu zaczęły spływać jedna za drugą...

 - Oczywiście że pilnowałam.

Wyszeptała , co chwile ścierając łze po łzie.

 - Już nic nie rozumiem... W takim razie... gdzie ona jest ?

Szepnęłam zmęczona tym wszystkim schowałam twarz w dłoniach obawiając sie najgorszego.

 - Clarii...

Usłyszałam cichy szept tuż za sobą , to był głos należący do Louisa jak zawsze był taki spokojnie kojący , a ja w tej chwili miałam już nieźle zszarpane nerwy ... Przez całą "rozmowę" o ile to można nazwać "rozmową" z pani Mc'Calister Loui siedział cicho , przez co zapomniałam o tym że jest tuż za mną. Tylko on potrafił mnie zrozumieć w tej chwili. Ale co z tego , skoro nie chcą powiedzieć co z moją kruszynką.Nie licząc cioci i kuzyna po stracie rodziców , Mam tylko ją... Jest taka malutka, ma zaledwie 4 latka co mogło sie stać. Gdzie sie podziewa ... Lou  jak by czytał mi w myślach , co zdarzyło sie już nie raz  zaczął mówić

 - Amy jest...

Ucichł. Zamiast dokończyć , po prostu ucichł ...

 - Gdzie jest ?

Odwróciłam sie w jego kierunku zadając to pytanie. Zmęczona tymi tajemnicami spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem. Już od kilku godzin nie kontrolowałam łez spływały swobodnie jedna za drugą. Podszedł bliżej zmniejszając całkowicie odległość między nami. Po czym , objął mnie jeszcze mocniej niż kilka godzin temu.

 - Ludzie...- zaczął głęboko wzdychając.

 - Louis- ponagliłam go , co ludzie ? ...

Znów ta cisza , czy oni nie rozumieją że , cisza ta nie pewność , że  to jest gorsze od prawdy ! Zero odpowiedzi. Odsunęłam sie od niego , łapiąc rękoma za materiał jego płaszcza po obu stronach , i patrząc mu w oczy co ujrzałam ? Łzy.. znowu te łzy .. Moja cierpliwość też ma granice którą niestety już przekroczyła

 - Louis ! o jakich ludziach mówisz ?!

Pytałam , a raczej krzyczałam szarpiąc jego płaszcz zaciśnięty po obu stronach w moich pięściach. Nie reagował przez chwile , stał przede mną pozwalając na moje zachowanie również zaciskając dłonie w pięściach tak mocno aż jego knykcie nagle pobielały...  Spojrzałam na sąsiadkę kontem oka która stała jak wryta nie wiedząc co ma robić . Była w tym samym stanie co ja czy Louis. Przerażenie w tym momencie to mało powiedziane ...

 - Ludzie... z O.P.S ją zabrali.

Odezwał sie łapiąc moje ręce szarpiące jego płaszcz. Po słowach które przed chwilą usłyszałam nie wiem czy nie wolałam kiedy milczeli. Wiem tylko tyle że straciłam jaki kol wiek grunt pod nogami.

 - Dokąd ?

Szepnęłam ledwo utrzymując władze w nogach.. Jestem pewna że gdy by nie to że Louis wciąż trzyma moje nadgarstki już dawno po raz drugi znalazła bym sie na wilgotnej ziemi.

 - Do...- Westchnął nabierając powietrza.- Do adopcji...

Wyszeptał wtulając sie we mnie z całych sił , czułam ... Właśnie co ja wtedy poczułam ? Nic.. kompletnie nic pustkę... z wyjątkiem łez kuzyna kapiących w zagłębieniu mojej szyi. Tymi słowami zabił mnie od środka , tak jak wspominałam nie potrafię wyrazić tego . Co po usłyszeniu tych słów poczułam , to było coś tak okropnego jak wbicie brutalnie noża w najważniejszy narząd zwany sercem... Bezczelnie wyrywając kawałek przeznaczony specjalnie dla rodziny. Stałam jak przykuta do ziemi wciąż wtulona w Louisa nogi odmawiały mi posłuszeństwa jednak musiałam coś z tym zrobić.

 - Nie wierze ci ! Nie wierze Wam ! Już w nic nie wierze !

Krzyknęłam wyrywając sie z jego objęć  , próbował mnie powstrzymać jednak to wszystko działo sie tak szybko... za szybko. W błyskawicznym tempie wybiegłam na jezdnie z załzawionymi oczyma. Wystarczyła co najmniej sekunda , jedna głupia sekunda gdy usłyszałam pisk hamujących opon , kuzyna wykrzykującego moje imię. I... co wtedy poczułam ? Silny ból z tyłu głowy dzięki czemu wszystkie złe myśli zniknęły zniknęło wszystko co tkwiło w moim umyśle , zniknęły odgłosy krzyczących ludzi... Zniknął głos mojego kuzyna. Wszystko zniknęło , Już nic nie czułam , nic nie słyszałam , nic nie widziałam ... Ogarnęła mnie nie wyobrażalna ciemność.       


                                               * Koniec Retrospekcji *
 
----------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------
                                           ~*~

                           *Notka dla czytelniczek*

Hej Hej Hejoo ! :* Jak na pierwszy rozdział mam nadzieje że poszło dobrze ... Napisałam go poświęcając czas teraźniejszy głównej bohaterki w którym powraca do wspomnień jak gdzie i dlaczego straciła rodziców .. Może wam się nie podobać bo jest taki trochę sztywny bez żadnych akcji ale chciałam was jakoś bardziej zapoznać z historią jej życia ... Od 2 rozdziału będę już pisać normalnie w teraźniejszości gdzie pozna z Louisem czwórkę chłopaków z X-faktora. Więcej już nic nie zdradzę :) Będzie mi miło i to bardzo jeżeli zechcecie dalej czytać moje wypociny <33 o zwariowanym życiu Claris Collins i jej kuzyna Louisa Tomlinsona <3 Bardzo mile widziane z mojej strony będą również komentarze różnego typu : buźki , opinie , krytyki , czego kol wiek to będzie dla mnie jak poważny zastrzyk adrenaliny ... Dzięki waszym komentarzom będę miała coraz więcej i więcej weny na nowe pomysły wiedząc że wam zależy tak samo jak i mi na dobrych losach naszych kochanych bohaterów ! ;*
No to chyba na tyle już nie zanudzam xx Do następnego miasiaki :* <33   Było by miło gdybym wiedziała że nie pisze tego tylko i wyłącznie dla siebie ♥ Licze na Was z całego Serducha ♥ 


 

                                  
                              
           

sobota, 8 marca 2014

Informacyjkaa ♥

      ~♥~
 Heejooł Przepraszam was bardzo ... Szczególnie osoby które przeczytały prolog :* Miałam nadzieje że wyrobie się z pierwszym rozdziałem .. Ogólnie to już jest więc to mam z głowy heh :3 Wystarczy go tylko przepisać ♥ już miałam to zrobić ale najpierw chce ogarnąć jakoś wygląd bo nie za bardzo mi się on podoba jest taki nijaki .. A ja chciała bym , żeby wyglądał jakoś porządnie z dopasowanym szablonem do tematu. Dzięki temu i wam by się lepiej czytało prawda ? :** To mój pierwszy Blog więc wypadało by sie jakoś dla was postarać... Mam wielką nadzieje że poczekacie do tego pierwszego rozdziału . To nie potrwa długo...

No to na tyle już nie zanudzam xx 
Do zobaczonka ! <33

:* W ramach przeprosin macie tu taką piątkę Wariaciaków :*

 ♥♥
                                                     ♥♥♥
♥♥♥♥

~♥~


 


czwartek, 6 marca 2014

♥ Prolog ♥

~♥~
 Każdy w życiu ma marzenia ... Każdy w dzieciństwie z pewnością marzył o księciu z bajki na białym rumaku prawda ? (x.x) Każdy wierzył , że prędzej czy później marzenia się spełnią... Spełni się najmilsze oczekiwanie. Tak też marzyła Claris , dziewczyna dla której wszystko jej zdaniem jest możliwe. Która nigdy nie uznawała słowa " Nie ". To słowo było jej obce , żyła pełnią życia dla Clar słowo " Nie " po porostu nie istniało . Gdy już osiągnęła jedno ze swoich marzeń mianowicie księcia z bajki o imieniu Nick... Z upływem czasu jej życie wywróciło się do góry nogami. Można by było powiedzieć że o 180 stopni w dobrym znaczeniu tego słowa. Stało się tak  po podjęciu ważnej decyzji ... Tej samej decyzji po raz drugi Claris Collins - zwariowana 18 latka mająca wspaniałych przyjaciół po śmierci rodziców zaczynając od nowa postawiła na przygodę. Przygodę którą zmieni całe swoje życie , i będzie dążyć do osiągnięcia celu którego zaledwie dwa lata temu była tak blisko... Jej celem jest dostanie się do Brytyjskiego programu X-factor`a ... Do czego namówiona została po raz drugi przez swojego kuzyna Louisa Tomlinsona , z którym oficjalnie zamieszkuje razem z 4 letnią siostrą Amy. Clar zdaniem brata jest jedną , z najlepszych przyszłych piosenkarek jakie znał do tej pory.  (xx) Właśnie dla tego podjął decyzje , o ponownym namówieniu jej do udziału Dla niej oczywiście to było jedno z marzeń które ma do zrealizowania. Miała już tą szanse dwa lata temu była nawet bliska sukcesu dzięki poparciu rodziców... No właśniee rodzice wyobraźcie sobie jak byś cie się poczuły poinformowane o śmierci swoich  RODZICÓW najważniejszych osób w swoim życiu .. Z pewnością byście się załamali przynajmniej większość was mając jeszcze nie winną 4 letnią dziewczynkę... 
                                                                                    *czas przeszły*
Tak też było z Clar Los jednak nie był po jej stronie , odebrał jej to poparcie którym jak zapewne sie domyśliliście byli rodzice . Podczas gdy Claris rozpromieniona śpiewała wyznaczoną piosenke przez Jury... W tym samym momencie w telewizji informowali o katastrofie lotniczej. Samolot z nie wiadomych im przyczyn uległ rozbiciu .. Piloci sterujący , zginęli na miejscu jak większość.  Nie którzy z poważnymi obrażeniami skierowani zostali na ostry dyżur.. Rodzice Claris i Amy niestety nie mieli tyle szczęścia ,  nie wyobrażacie sobie w większości jaki to był dla niej cios po usłyszeniu wypowiedzianych słów " Przykro mi twoi rodzice nie żyją " W tym momencie po raz pierwszy wypowiedziała właśnie to słowo . Słowo którego nigdy miała nie wymawiać brzmiało ono " nie to nie możliwe  "  dla dziewczyny , dla której wszystko było możliwe. Stało sie również  nie możliwe ... to właśnie tamtego dnia zrezygnowała z dalszego spełnienia marzeń... Bez rodziców to nie miało żadnego sensu .. Była tak blisko zwycięstwa , równocześnie tracąc najbliższych swojemu sercu ... Sama do końca , nie wiedziała co z nią teraz będzie , gdzie sie podzieje ze swoją małą dziewczynką. Nie wiedząc czemu czuła sie winna śmierci rodziców. Czuła sie winna temu że nawet , nie zdążyła sie pożegnać...  Po prostu odeszli osierocając 17 letnią Clar i 4-letnią Amy. Od tamtej pory Claris czuła się zagubiona już nie wiedziała tak jak za życia rodziców co ma robić... Nie wiedziała właściwie czego teraz  chce z wyjątkiem powrotu rodziców , jednak to już nie możliwe z tam tąd nie ma powrotu ... To już droga bez wyjścia bała się odesłania do domu dziecka mimo że do pełnoletności został jej dosłownie rok , nie mogła pójść do pracy , wynająć mieszkania bo szkoła ... Rozważała nawet , zamieszkanie ze swoim chłopakiem Nickiem .. Pomysł był by nawet udany gdy by nie to , że nie układało im się najlepiej po śmierci jej rodziców. Myślała że " Bidulek " to jedyne wyjście .Gdy już była gotowa się poddać los do Clar  i jej perełki znów się uśmiechnął.. Siostra jej mamy. Została teraz jej i małej mamą  po załatwieniu wszystkich formalności , tak jest do dziś Claris do końca życia będzie wdzięczna swojej cioci , która praktycznie w ostatniej chwili Uratowała ją z opresji. Do tej pory tworzą szczęśliwą rodzinę .. A Amy  stała się oczkiem w głowie swojej cioci teraz to ona (ciocia )  jest jej mama .

*teraźniejszość*

Tak właśnie było Claris po zamieszkaniu z Ciocią , Am , i  Louisem przestała się zadręczać tym co ja spotkało. A dokładniej tym co spotkało jej rodziców .Może nie do końca wciąż czasem o tym myśli ale kto by nie myślał ?..  Teraz jest tą samą Clar dzięki Louisowi dokończy to co zaczęła ma w nim pełne poparcie jak i za równo w swoim byłym Księciu nie są już parą rozstali się po katastrofie lotniczej jej rodziców ... Jednak on nigdy jej nie opuścił , są najlepszymi przyjaciółmi ... z nów ma się dla kogo starać , Tym razem będzie inaczej ,  Tym razem będzie lepiej ♥ Dlaczego ? 

Może dla tego ze Lou nie zostawił ją samą. Tym razem postanowił towarzyszyć jej w spełnieniu marzeń , równocześnie próbując swojego szczęścia w śpiewaniu...Czy sie uda ? Czy Louis z Claris odniosą sukces ? Czy Clari dojdzie do wybranego celu ? Czy tym razem nic jej w tym nie przeszkodzi ? A może na jej drodze do ponownego szczęścia stanie pewien przystojny chłopak ? 

To już zostanie pod wielkim znakiem zapytania ... 

~♥~
-------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------
*Notka dla czytelników*   
No Heey ! Misiaki proszę prolog napisany  dopiero teraz dodaje notkę , bo wcześniej nie starczyło mi na to czasu ; ) .. Jestem już w trakcie pisania Pierwszego rozdziału , a więc jak by ktoś to czytał to Powinien pojawić się już nie długo a więc cierpliwość .. :* To papatki ! : ) 
Aaaah zapomniała bym jeszcze jedno Bardzo Was Przepraszam Perełki  za brak przecinków i kropek w nie których miejscach. Ale interpunkcja to raczej nie moja bajka ♥ Do zobaczeniaa ♥

środa, 5 marca 2014

♥ Bochaterowie ♥

                                                     W OPOWIADANIU WYSTĄPIĄ :                          

Główna Bohaterka 
♥   Clariis Collins ♥ ( Clar )
♥ Najlepsza przyjaciółka Melanie ♥ 19 lat
"Mam tyle marzeń jedno to wyjątkowe a mianowicie X-factor tym razem nie zrezygnuje pójdę DALEJ   "

       
                                                                                                                                                          Młodsza Siostra Clariis 
    ♥ Amy Collins ♥ 
♥ Najlepsza Przyjaciółka Lili Merrick  siostry Melanie ♥ 
4 latka 
" hmm Chcę zostać księżniczką ! " 






Kuzyn Clariis Collins i Amy Collins 
♥ Louis Tomlinson ♥ ( Lou , Tommo )
♥ Bliski Przyjaciel Nancy Evans ♥
 20lat
" Za najbliższych oddał bym wszystko niestety nie tamtego dnia " Po prostu było już za późno "  

   Po prawej  Mama Louisa ciocia Clariis i Amy Collins.. Przyszywana matka dziewczyn po śmierci swojej siostry Katy ...

♥ Johannnah (Jay)Tomlinson ♥ 
Zaadoptowała swoje Siostrzenice po Śmierci siostry nie chcąc oddawać Dziewczynek do Domu Dziecka .. Są teraz Szczęśliwą rozdziną.. ♥ 
 " Życie bywa tak koszmarnie nie sprawiedliwe ahh dlaczego akurat moja siostra... Zostawiła tak dwie wspaniałe córki które wypełniły pustkę w naszych sercach po twojej stracie  "  






            
   Bliska Przyjaciółka Louis'a Tomlinsona.. Kuzyna Clariis Collins
                       ♥ Nancy Evans ♥ (Nanc )
                                 19 lat
" Kochałam... Straciłam "  Już nie kocham... Wrócił " 


  Najlepsza przyjaciółka Clariis Collins   
      ♥  Melanie Merrick  ♥ (Mel )
        ♥ Siostra Lili Merrick ♥ 
 ♥ Dziewczyna Johna Watson`a ♥   
                                                                  18 lat                                                                               " 
 Przyjaciel, to osoba, która kocha Cię bezgranicznie. Zna Cię na wylot, przy nim możesz być tylko i wyłącznie sobą. Bez przyjaciół.. Byłabym nikim.. "  



Najlepsza Przyjaciółka Amy Collins  
♥ Lili Merrick ♥ 
♥ Siostra Melanie Merrick ♥ 
5 lat
" Tu i teraz Chce swojego Księcia z Bajki " 




Były Chłopak Clariis Collins 
♥ Nick Sprause ♥ 
♥ Aktualnie najlepszy Przyjaciel Clariis i Melanie ♥
♥Ulubieniec siostry Clariis ♥
18 lat 

" Miłość czym ona jest ? hmm już sam nie wiem...  Kochałem i w ciąż Kocham..  Clariis zawsze będzie tą częścią mnie " Zawsze ..  


    Kuzyn Nick'a Sprause 
  ♥ Johnny Watson ♥  ( John)
♥ Miłość Melanie Merrick ♥ 
19 lat 

" Kocham ją jak Wariat ... Szczęście mooje ma Śliczne brązowe oczy " 




                                                 Pozostali Uczestnicy Programu X-factor 
♥ Liam Peyn 18 lat  ♥ Zeyn Malik 19 lat  ♥ Harry Styles 18 lat ♥ Niall Horan 18 lat  ♥
♥ Podczas programu zaprzyjaźnią sie z Louisem i Clariis  ♥  Nie do końca wszyscy ... Harry i Clariis z początku będą do siebie wrogo nastawieni a właściwie to Clariis do Harrego ... ♥ Chłopaki zostaną połączeni razem z czego
♥Będą tworzyli  z Louisem sławny boysband na całym świecie  ♥



Hej Pysiaki ! xx  

Są Bohaterowie ;D  nie długo powinnam opublikować Prolog ;3 mam już napisany gdzieś na kartce ... :** Dopiero co zaczynam swoją twórczość pisarską heh ! ;) I to dzięki wam ,od dawna czytam różne Blogi im więcej przeczytałam tym lepiej teraz mam w sobie tyyle motywacji że Hoho ♥  W komentarzach mogli byście pisać jakie kol wiek uwagi na temat mojego pisania . Dzięki temu wiedziała bym co poprawić  ... Bardzo chętnie Przyjme kogoś do pomocy ♥♥ Bo jak wiadomo początki zawsze są Trudne ... To chyba na tyle słoneczkaa c ; Mam nadzieje że po wstawieniu Prologa (nie wiem czy dobrze napisałam xx )  jakoś was zachęcę do czytania dalszych losów Bohaterów .. 3majcie sie BUZIACZKI !! :* :* :* :**